Nowiny dziękują za 20 lat Fundacji SOS Życie
Przedstawiamy artykuł, który ukazał się 14 września 2010r. w Nowinach.

| 14.09.2010, 14:00 | Drukuj | Do góry | |
Debata „Zdrowie publiczne w rękach obywateli”
Elżbieta Hibner
14.09.2010
Zdrowie w Mielcu
Łucja Bielec to piękny człowiek. Jej fundacja „SOS Życie” właśnie obchodzi jubileusz dwudziestolecia. W Mielcu, który słynie z przemysłu i Specjalnej Strefy Ekonomicznej, rozmawialiśmy o zdrowiu publicznym. Fundacja Łucji pokazuje, że nie ma potrzeby spierać się o to czy służba zdrowia ma być prywatna czy publiczna. W dużej części może być także elementem aktywności obywateli i przejawem społecznej przedsiębiorczości.
„ Zdrowie publiczne w rękach obywateli”. Czy to tylko slogan? Czy każdy z nas nie odpowiada w dużej części za swoje zdrowie i zdrowie najbliższych? Czy – jak mawiają prześmiewcy – zdrowie nie jest zbyt ważną wartością, by pozostawiać je wyłącznie trosce lekarzy? Wydaje się, że w Mielcu byliśmy blisko konsensusu:
· Zdrowie publiczne to dobrostan
· Zależy w dużej mierze od nas samych
· Wiąże się zarówno z brakiem choroby jak i zdrowymi relacjami społecznymi
· W zdrowiu mamy z jednej strony zbyt mało pieniędzy ale i zbyt dużo marnotrawstwa kapitału społecznego,
· Odczuwamy dotkliwie brak równości podmiotów zajmujących się zdrowiem, leczeniem choroby i działalnością zapobiegawczą
· Potrzebujemy debaty publicznej o docelowym kształcie ustroju ochrony zdrowia, w tym roli samorządów w jego organizacji
· My, pacjenci przeszli, obecni i przyszli – chcemy w tej debacie uczestniczyć
Ile można rozmawiać o reformach? A może nie chcemy już reform, żadnych rewolucyjnych zmian, ale stopniowej naprawy i logicznych rozwiązań organizacyjnych, zmierzających do sprawiedliwego i racjonalnego podziału tego na co nas stać?
Potrzeba nam solidarności międzysektorowej, międzypokoleniowej i międzyludzkiej. Nie potrzeba nam solidarności korporacyjnej, zawodowej i związkowej. W każdym razie najgorszym rozwiązaniem jest poprawna politycznie hipokryzja.
Link do Salonu 24
| 15.09.2010, 08:43 | Drukuj | Do góry | |
TVN Uwaga o profilaktyce na Podkarpaciu
To zabijanie kobiet!
ZOBACZ REPORTAŻ
| 23.08.2010, 10:43 | Drukuj | Do góry | |
Gazeta Wyborcza: Marsz Różowej Wstążki, a na jego czele mężczyźni
Na czele kilkuset kobiet szli dwaj byli wiceprezydenci Rzeszowa Marek Koberski i Wiesław Walat, którzy nieśli transparent z napisem "Uratuj kobietę. Namów ją do badań mammograficznych". Jednym z nielicznych mężczyzn uczestniczących w marszu był Bernard Waśko, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie.
- Rośnie liczba zachorowań na raka piersi, można mówić już niemal o epidemii. Otworzyliśmy się na wiele nowych możliwości, sprawnie wykorzystujemy technikę i elektronikę, ale nie dbamy o zdrowie. Profilaktyka jest poza naszą codzienną uwagą. Na Podkarpaciu badania mammograficzne wykonuje co ósma kobieta. Każdego dnia na nowotwory piersi i szyjki macicy w Polsce umiera ok. 10 tyś. kobiet, w ciągu roku znika spore miasteczko. To są kobiety, u których rak został późno wykryty - mówi Łucja Bielec, prezes Fundacji SOS Życie z Mielca.

ag
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
| 28.10.2010, 14:50 | Drukuj | Do góry | |
W mediach
Łucja Bielec Mielczanką Roku
MIELEC. W plebiscycie na Mielczanina Roku 2003 została Łucja Bielec. Założycielkę i szefową Fundacji SOS Życie docenili czytelnicy lokalnego tygodnika "Korso" oraz kapituła plebiscytu.
Mielczanka Roku od ponad dziesięciu lat prowadzi ośrodek diagnostyczny, w którym wykonywane są m.in. badania profilaktyczne w kierunku raka piersi i szyjki macicy. Fundacja angażuje się także w pozyskiwanie pieniędzy na kosztowne zabiegi dla chorych dzieci. Bielec jest laureatem nagrody w tegorocznym konkursie Pro Publico Bono.
Profilaktyka najtańsza
Mammobus Fundacji SOS "Życie" z Mielca - jedyny taki pojazd w Europie Środkowo-Wschodniej, wyposażony w nowoczesny sprzęt do wykonywania mammografii oraz cytologii - stanął wczoraj przed budynkiem sanepidu przy ul. Prądnickiej 76, gdzie odbyła się akcja pt. "Różowa wstążeczka - dbamy o nasze mamy", zorganizowana przez Stowarzyszenie "Zdrowa Szkoła" oraz Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną.
- W ten właśnie szczególny sposób postanowiliśmy włączyć się w obchody Dnia Matki. Zaproponowaliśmy wszystkim krakowskim placówkom oświatowym, by ich uczniowie zwrócili się do swoich mam z apelem "Mamo, dbaj o siebie" - poinformowała Teodozja Maliszewska, dyrektor SP nr 68 i współzałożycielka Stowarzyszenia "Zdrowa Szkoła". - Do naszej akcji włączyło się 18 szkół. Dzieci przygotowywały apele (w formie plakatów, występów artystycznych, małych form teatralnych itp.), których celem było przekonanie kobiet, że muszą dbać o swoje zdrowie dla dobra dzieci i wnuków oraz nakłonienie ich do wzięcia udziału w badaniach. Pedagodzy szkolni typowali kobiety, których nie stać na sfinansowanie sobie takiego badania.
Wczorajsza akcja cieszyła się olbrzymim zainteresowaniem, a z bezpłatnego badania mammograficznego skorzystało 100 mam. - Pierwszy raz zrobiłam sobie takie badanie. Chciałam się uspokoić, że wszystko w porządku - wyznała Małgorzata Wróblewska. - Uważam, że każda kobieta, przekraczając próg 35 lat, powinna się przebadać, bo choroba wcześnie wykryta daje szanse na pełne wyleczenie. Niestety, w Polsce profilaktyka praktycznie nie istnieje. Główną przeszkodą są długie terminy oczekiwania na badanie i finanse.
Mielczanka Roku 2003
Po raz trzeci laureatką plebiscytu MIELCZANIN ROKU została kobieta. Trzeba zresztą powiedzieć, że w tym roku kobiety były bezkonkurencyjne. Nasi Czytelnicy na trzech pierwszych miejscach w konkurencji do tytułu wskazali kobiety: Łucję Bielec, Barbarę Bień i Barbarę Chmaj.
Za szczególne zasługi w życiu publicznym naszego regionu Czytelnicy naszej gazety i kapituła Plebiscytu tytułem MIELCZANINA ROKU 2003 uhonorowała Łucję Bielec. Nikt z pewnością nie zaprzeczy, że takim tytułem można byłoby obdarzać tę osobę rok po roku. Od kilkunastu lat prowadzi bowiem Fundację SOS-Życie, którą powołała do życia, aby pomagać w leczeniu chorych dzieci. Od kilku lat zajmuje się profilaktyką raka piersi i szyjki macicy i dzięki jej staraniom w Mielcu powstał modelowy ośrodek diagnostyki tych chorób, z którego korzysta tysiące mieszkanek powiatu mieleckiego i kilku ościennych powiatów. Sprzętu, którym dysponuje ośrodek, nie powstydziłby się żaden szpital w Europie. Niedawno spełniło się kolejne marzenie pani Bielec: zdobyła mammobus, który jest przychodnią diagnostyczną na kółkach.
Bezużyteczny mammobus
Najnowocześniejszy w Polsce i jedyny na Podkarpaciu mammobus stoi bezużyteczny. Nie można rozpocząć darmowych badań mammograficznych i cytologicznych, bo ani Ministerstwo Zdrowia, ani Narodowy Fundusz Zdrowia nie zdecydowały, czy za nie zapłacą.
Jeszcze pół roku temu z finansowanych przez ministerstwo i Narodowy Fundusz Zdrowia badań korzystało w Ośrodku Diagnostyki Chorób Nowotworowych mieleckiej fundacji "SOS Życie" prawie dwa tysiące kobiet miesięcznie. Teraz poczekalnia jest pusta. Bezczynnie stoi też nowoczesny, kupiony przez Bank Światowy sprzęt diagnostyczny. Najbardziej cierpią kobiety, których nie stać na prywatne badania, za które musiałyby zapłacić kilkadziesiąt złotych.
Szefowa mieleckiej fundacji interweniowała już i w NFZ i w ministerstwie, o pomoc zwróciła się też do parlamentarzystów. Bezskutecznie, a najnowocześniejszy w Polsce mammobus stoi bezużytecznie. W podobnej sytuacji są wszystkie podkarpackie ośrodki diagnostyczne. Żaden z nich nie ma kontraktów na profilaktyczne badania.
Afera z mammobusem
Najnowocześniejszy w Polsce i jedyny na Podkarpaciu mammobus stoi bezużyteczny. Tymczasem w ośrodkach diagnostyki chorób nowotworowych niemal bez przerwy dzwonią telefony od zniecierpliwionych pacjentek. I choć wszystko jest gotowe nie można rozpocząć darmowych badań mammograficznych i cytologicznych bo ani ministerstwo zdrowia, ani fundusz zdrowia ciągle nie zdecydowały, czy za nie zapłacą.
Ośrodek Diagnostyki Chorób Nowotworowych mieleckiej fundacji SOS Życie. Jeszcze pół roku temu z finansowanych przez ministerstwo i Narodowy Fundusz Zdrowia badań korzystało tu prawie dwa tysiące kobiet miesięcznie. Teraz poczekalnia jest pusta. Bezczynnie stoi też nowoczesny, kupiony przez Bank Światowy sprzęt diagnostyczny. A pacjentki nie dają za wygraną. Bo większości z nich nie stać aby w prywatnym gabinecie zapłacić za mammografię czy cytologię kilkadziesiąt złotych.
SOS: mielczanki bez badań
Pieniędzy na badania profilaktyczne nie ma i nie wiadomo, kiedy będą. I czy w ogóle będą. Łucja Bielec twierdzi, że w tym roku sytuacja jest wyjątkowo kiepska i na razie nie widać światełka w tunelu.
Co prawda środki są podobno zagwarantowane w NFZ, ale przedstawiciele funduszu pytanie ,,kiedy będą" - kwitują wzruszeniem ramion. Scentralizowany Narodowy Fundusz Zdrowia ma to do siebie, że jego wojewódzkie agendy nie mogą podjąć samodzielnie decyzji o podpisaniu kontraktu na badania profilaktyczne np. z mieleckim Ośrodkiem Diagnostyki Chorób Nowotworowych Fundacji SOS-Życie. Wcześniej można było choćby wywierać medialno-społeczną presję na Podkarpacką Kasę Chorych i takie akcje były z pomyślnym skutkiem podejmowane. Teraz decyzje zapadają w Warszawie, a na urzędników NFZ naciski z Podkarpacia nie działają, z kolei w Polsce nie ma wyspecjalizowanych ośrodków profilaktycznych, które mogłyby podnieść raban o środki na ten najtańszy sposób dbania o zdrowie. Takie przyczyny złej sytuacji widzi Łucja Bielec, która od lat zajmuje się programami profilaktycznymi raka piersi i szyjki macicy i ma nie tylko olbrzymie doświadczenie, ale niemierzalne sukcesy.
Na razie w ośrodku przy ul. Tańskiego pustki, dwie, trzy kobiety dziennie przychodzą na badania. Gdy były pieniądze na badania, ośrodek Łucji Bielec działał od rana do wieczora. Łucja Bielec wychodzi z założenia, że świadomość zagrożenia nowotworem i wagi takich badań trzeba dopiero wykształcić u mieszkanek Mielca i powiatu. Zawsze znajdowała środki na zaproszenia imienne na konkretny dzień i godzinę. Więcej już zrobić nie można było. Ale większość zapraszanych kobiet zjawiała się w ośrodku. Teraz przychodzą te najbardziej świadome.
ZABRANO PACJENTOM, DANO LEKARZOM
Skąd wzięły się pieniądze wywalczone przez Porozumienie Zielonogórskie dla lekarzy rodzinnych.
RZESZÓW. Zabraknie w tym roku pieniędzy na profilaktyczne badania pozwalające wykrywać choroby nowotworowe. To, co zyskali lekarze rodzinni, może się boleśnie odbić na zdrowiu, a nawet życiu pacjentów. O 2,4 mln zł zmniejszyła się kwota przeznaczona na wykrywanie nowotworów: sutka, szyjki macicy, prostaty itd.
W zeszłym roku podkarpacki oddział Narodowego Funduszu Zdrowia wydał na przeciwnowotworową profilaktykę ponad 6 mln zł. Za te pieniądze kupiono na przykład bezpłatne badania mammograficzne dla kobiet w wieku 45 - 59 lat. Na bieżący rok Fundusz zaplanował podobną kwotę. Niestety, po udanym proteście lekarzy rodzinnych trzeba było szukać oszczędności i zmienić plan finansowy.
NFZ obciął fundusze
Ile kobiet umrze na raka, bo są za biedne, żeby zapłacić za badania profilaktyczne? Ponad 80 tysięcy mieszkanek Podkarpacia straciło w tym roku możliwość wykonania ich za darmo, bo NFZ drastycznie obciął pieniądze na ten cel
Profilaktyka na krechę
Ośrodek Diagnostyczny Chorób Nowotworowych mieleckiej Fundacji SOS Życie, stoi w obliczu poważnego kryzysu. Powodem problemów jest brak terminu konkursu na świadczenia. Brakuje pieniędzy na wysyłanie zaproszeń na badania. Mielecki Ośrodek jest jedynym w kraju, który funkcjonuje całkowicie w oparciu o realizację programów profilaktycznych.
O kobiecie, która losowi się nie kłania
Łucja Bielec z Mielca mówi, że robi tylko to, co do niej należy. A przecież dzięki jej niewyczerpanej energii udaje się pokonać nawet najcięższe schorzenia
Cztery lata targowała się Łucja Bielec z Bogiem o życie jej syna. Bóg odpu?cił synowi już dawno, ale ona ciągle spłaca dług. Mówi, że tak już będzie do końca, bo postanowiła wytargować jeszcze kilka innych istnień. Rak jest aż i tylko rakiem. Da się go pokonać ? trzeba mu przeciwstawić jednak tyle determinacji, ile ma w sobie ta drobna kobieta. Dzisiaj, po latach, nazwisko Łucji Bielec i jej Fundacja SOS "Życie" elektryzują onkologiczne ?rodowiska medyczne nie tylko w kraju.
Mielec, rok 1986. Jesień. U Mariusza objawy wskazywały na zwykłą grypę. Sam lekarz zadysponował ciepłe okłady z borowiny na powiększone węzły chłonne. Tyle że 16-letni wtedy chłopak z ciekawo?ci przeczytał wcze?niej encyklopedię zdrowia. I wyszło mu, że ma ziarnicę zło?liwą. ?miech tylko wzbudził u lekarza swoimi wątpliwo?ciami. A za trzy miesiące Łucja Bielec, jego matka, usłyszała od innego lekarza: ? Ma pani inne dzieci? Tak? To dobrze, bo pani syn umiera. Zajęte są już płuca. Przykro mi. Dzisiaj rak to wciąż wyrok, ale można się już od tego wyroku odwoływać. Wtedy, przed 17 laty, był to praktycznie wyrok bez możliwo?ci odwołania. Mariusz szukał tragicznego potwierdzenia w oczach rodziców. Nie znalazł, bo nie dali po sobie poznać, a przecież w ?rodku wręcz wyli z bólu i rozpaczy. Ogarnęła się więc Łucja, aby tę rozpacz zagłuszyć. Działaniem. Dziesiątki, setki badań. Lublin, Stalowa Wola, Kraków, Warszawa. Setki, tysiące kilometrów w zatłoczonych autobusach dalekobieżnych, bo sprzed jednej z klinik kto? ukradł Bielcom ich samochód. I zewsząd osaczający, destrukcyjny pesymizm lekarzy ? wycieńczony organizm nie przetrzyma. Choroba nie dawała za wygraną. Odchodziła i wracała jak koszmarny sen. Wracała z wymiotami i coraz bardziej słabnącym ciałem. A Łucja Bielec rozpaczliwie pytała ? co jeszcze można zrobić? Było takie lekarstwo do chemioterapii. Zagraniczne i drogie. Bielcowie zapożyczyli się i poprzez przyjaciół z zespołu "Rzeszowiacy" sprowadzili je z Francji. Okazało się, że nie można Mariuszowi go zadysponować. Więc Łucja podarowała je klinice nieodpłatnie ? może innej matce da ulgę w cierpieniu? Jej ta ulga nie była dana, bo po czterech dramatycznych latach zmagań z chorobą lekarze orzekli ? nasze możliwo?ci się kończą... Francuska nadzieja
Było to rok wcze?niej. Mariusz akurat czuł się lepiej. Łucji zaproponowano wyjazd na dwutygodniowe tourne po Francji z chórem "Rzeszowiaków". Dzisiaj wspomina: - Opowiedziałam francuskim przyjaciołom kawałek swojego życia. Popatrzyli po sobie, pomilczeli w skupieniu. Po kilku miesiącach dostałam od nich notatkę prasową o sympozjum naukowym, na którym była mowa o najnowszych metodach przeszczepu szpiku kostnego - mówi. Złapali się Bielcowie tej informacji jak tonący brzytwy. Przecież ziarnica to rodzaj białaczki. A zegar Mariusza tykał coraz wolniej. Człowiekiem, który dał im nową nadzieję, był profesor Charlles Gisselbrecht z Paryża, organizator sympozjum. Kiedy Łucja o tym mówi, wyraźnie się ożywia. Jakby na nowo przeżywała godziny trwogi z rozpaczą zmieszanej. Teraz jej smutna opowieść nabiera kolorów, bo i wydarzenia, jakie wówczas nastąpiły, potoczyły się w iście zawrotnym tempie. Najpierw padło pytanie - jak dotrzeć do profesora i jakim kosztem, Łucji Bielec, której mąż był rzemieślnikiem, pomoc zaoferowała warszawska centrala Związku Rzemiosła Polskiego. Trzy dni od deklaracji już była decyzja. Łucja z synem wyjadą do Paryża na konsultację. Koszt - 10 tysięcy franków. Zorganizowanie pieniędzy zagwarantował Georges Martaget z francuskiego Związku Rzemiosła, który błyskawicznie zarejestrował w Paryżu Fundację na rzecz chłopca. Trzy tygodnie później Mariusz z mamą wysiedli z samolotu na podparyskim lotnisku Le Burge. Schronienie znaleźli u księdza Mariona, proboszcza paryskiej parafii. A potem była wizyta u profesora. Rokowania: 95 procent szansy na całkowite wyleczenie. Potrzebny autoprzeszczep. - Znacie uczucie, jakiego się doznaje, kiedy los daje wam w ostatniej chwili jakby drugie życie, - pyta Łucja. Ona i jej rodzina znają. Po euforii jednak niepokój. Klinika podała koszty leczenia - 500 tysięcy franków. I znowu Martaget: - Zbierzemy - powiedział. Dzisiaj Łucja już nie pamięta, do ilu paryskich drzwi pukała, błagając łamaną jeszcze francuszczyzną o pomoc, i ile setek pism wysłała. Była wszędzie. Pisały o jej historii największe dzienniki i czasopisma, z Le Figaro na czele. Mąż Łucji pojechał do USA zbierać pieniądze wśród Polonii. A przecież sam był ciężko chory na serce. Tak chory, że walizki nie mógł bez bólu przenieść. - Nie mieliśmy wyjścia. Decyzja była trudna i ryzykowna, ale jedyna - tłumaczy Łucja. Cios jak grom z jasnego nieba
Cios spadł znienacka. Kiedy na konto fundacji napłynęły pierwsze franki, Martaget zwołał nadzwyczajne zebranie. - Pani nas oszukała. Polska prowadzi już operacje przeszczepu szpiku kostnego z dobrym skutkiem. Zaprzestajemy pomocy - padły twarde jak stal słowa. Tłumaczenia o wysokim procencie umieralności nie pomogły. - To był wyjątkowo poniżający spektakl. On oparł się na słowach jakiej, internistki, mającej zbyt wygórowane wówczas mniemanie o poziomie transplantologii szpiku w Polsce - wspomina Łucja. Przyjazny dotąd Martaget zapowiedział, że o swoich wątpliwościach poinformuje potencjalnych ofiarodawców, w tym dyrekcję kliniki. Łucji usunął się grunt spod nóg. Pomógł ksiądz Marion. On wierzył, że Paryż był dla Mariusza ostatnią i jedyną przystanią. Poprowadził akcję. Wspólnie zebrali 300 tysięcy franków. Najmniej spodziewana pomoc przyszła z francuskiego Ministerstwa Zdrowia. Publikacje i osobiste wizyty Łucji Bielec zrobiły swoje. Dostała brakujące 200 tysięcy. Był to marzec 1990 roku. Po kilkugodzinnej operacji Mariusz dostał swój własny, ale naprawiony szpik kostny, który miał za zadanie wzmocnić odporność organizmu. I ten szpik "podjął" pracę. Mariusz dostał nowe życie. Teraz jest studentem Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi i pracuje w Warszawie. Jest złotnikiem. Ciągle brakująca kropka
Rodzina nareszcie w komplecie.
Poczucie ulgi, spokoju, bezpieczeństwa. Bielcowie są razem. I to wówczas pada pomysł. "Takich jak nasz Mariusz jest więcej. Nie dostali takiej szansy jak on. Ich matki i ojcowie bezradnie patrzą, jak ich dzieci gasną". Nikt nie rozumiał tej tragedii tak jak Bielcowie. Łucja mówi: - Pracę na rzecz tych ludzi podjęłam natychmiast po powrocie do Polski. Nie chciałam tracić ani jednego dnia. Od tego momentu minęło już trzynaście lat, a Łucja nadal nie może oprzeć się wrażeniu, że ciągle nie postawiła kropki nad "i". I przyznaje: - Ja już nie potrafiłabym żyć inaczej. Fundacja SOS "Życie" 15 października 1990 r. decyzją Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej jej Fundacja SOS "Życie" uzyskała status prawny. Rozpoczęła się żmudna praca poszukiwania środków finansowych poprzez pozyskiwanie sympatyków, sponsorów, ludzi chętnych do pomocy. Zapoczątkowano szeroką kampanię informacyjną o istnieniu Fundacji. Rozpoczęto organizowanie festynów, kwest ulicznych, wieczorów tanecznych, a także wszelkiego rodzaju spotkań ze specjalistami onkologii, radiologii. Nawiązywano kontakty z lekarzami tych specjalności tak w kraju, jak i za granicą. Pomocą można było objąć coraz większe grono chorych. Fundacja finansowała zakup interferonu, załatwiane i finansowane były konsultacje u sław medycznych - polskich i zagranicznych, np. z profesorem Mac Keyn z Kanady W 1998 roku opracowany został program badań mammograficznych skryningowych dla 7500 kobiet po pięćdziesiątym roku życia. Złożony w Ministerstwie Zdrowia, został zatwierdzony i przyjęty do realizacji w roku 1999. W oparciu o ten właśnie program Fundacja zawarła umowę na wykonanie kobietom bezpłatnych badań mammograficznych i cytologicznych, które finansował Instytut Onkologii w Warszawie. Zgodnie z programem Ministerstwa Zdrowia i Banku światowego, utworzono w Polsce sześć modelowych ośrodków, które uczestniczą w dziesięcioletnim światowym Programie Skryningu Raka Piersi i Raka Szyjki Macicy: Ośrodek Diagnostyczny Chorób Nowotworowych Fundacji SOS. "Życie" jest jednym z nich i zarazem modelowym ośrodkiem w skali całego kraju, zapewniającym prawdziwie europejski poziom realizacji badań skryningowych, realizujący Program Zwalczania Nowotworów Złośliwych u kobiet. 19 września 2001 roku ośrodek Łucji Bielec wizytował Daniel S. Miller - konsultant Banku światowego. Był pod wrażeniem. Stwierdził krótko: - To imponujący ośrodek, oddaje ideę projektu, a nawet ją przekracza. To sukces całej lokalnej społeczności. Jesteśmy szczęśliwi, że jako Bank światowy mieliśmy okazję przyczynić się do jego powstania. 26 października 2001 r. Łucja Bielec została uhonorowana przez lokalne media ustanowionym po raz pierwszy tytułem "Chwała Dobro Czyniącym". W styczniu 2002 r. Fundacja SOS. "Życie" otrzymała od Kongresu Polonii Amerykańskiej lek "Paclitaxel" o wartości ponad 450 tysięcy dolarów, przeznaczony dla kobiet chorych na raka piersi lub szyjki macicy, który przekazany został do szpitali onkologicznych. Do dzisiaj w ośrodku Fundacji przebadanych zostało już prawie 40 tysięcy kobiet. Najnowszą inicjatywą Łucji jest MAMMOBUS, w którym przeprowadzane są bezpłatne, przesiewowe badania diagnostyczne, głównie w małych miasteczkach i wsiach. To tylko suche fakty, ale...
Za tymi statystycznymi faktami kryją się setki osób, których najprawdopodobniej nie byłoby już wśród żywych, gdyby nie Fundacja Łucji Bielec. Ona sama mówi o tym niechętnie i z wyraźnym dystansem. Woli raczej odesłać do skrupulatnie prowadzonej statystyki i kroniki Fundacji. A tam prawdziwe bogactwo nazwisk i imion tych, których życie i zdrowie Łucja wytargowała od Pana Boga tak, jak wytargowała życie swojego syna. Za tymi nazwiskami i liczbami kryją się tysiące godzin w podróży, tysiące spotkań i rozmów. Tysiące błagań o pomoc. Pewnie, że bywają chwile załamania. Choć wiele drzwi otwiera się szeroko na sam dźięk jej nazwiska, wiele pozostaje też zamkniętych. I to ją najbardziej boli. - Czasami mam wrażenie, że łatwiej jest walczyć z losem niż z machiną urzędniczą bądź niezrozumiałą ludzką zawiścią - mówi. Skąd tyle zapału i niewyczerpanej energii w tej drobnej, subtelnej kobiecie, Ano stąd, że wierzy w to, co robi. Wierzy, że nie ma granic wytrzymałości, kiedy stawką jest życie. Tak naprawdę to tej wierze podporządkowała całe życie swoje i rodziny. Ma wsparcie w mężu i dzieciach. Mariusz jest jakby chodzącym dopingiem. I przykładem, że nie ma rzeczy niemożliwych. A Łucja mówi skromnie: - Robię tylko to, co do mnie należy. Jestem przecież aż człowiekiem. Janusz Mazurek - Super Nowości z dnia: 02.01.2004
Serce nagrodzone
MIELEC. Fundacja SOS "Życie" z Mielca zdobyła pierwsze miejsce w konkursie na najlepszą inicjatywę obywatelską "Pro Publico Bono" Potwierdziła tym samym znakomitą opinię i wysoką pozycję jaką zajmuje w skali kraju.
Fundacja SOS Życie założona i prowadzona przez Łucję Bielec, została wyróżniona za "działalność z zakresu ochrony zdrowia, pomocy społecznej i charytatywnej. Kapituła konkursu wyróżniła mielecką Fundację przyznając jej pierwsze miejsce wspólnie z warszawskim Stowarzyszeniem "Dom" Warto zaznaczyć, że w szranki konkursu stanęło ponad 200 organizacji z całego kraju. Uroczysta gala i ogłoszenie wyników odbyło się w minioną niedzielę w krakowskim Teatrze im. J. Słowackiego.
| 14.12.2008, 15:02 | Drukuj | Do góry | |
Cytologia - nie można pobierać?
Cytomammobusy miały dotrzeć do miasteczek - teraz jedne jadą, inne stop?
* Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia
* 12-01-2011 06:30
W Polsce pracuje kilka cytomammobusów, w których pobierany jest materiał do przesiewowych badań cytologicznych. Zdaniem NFZ, to niezgodne z prawem, gdyż świadczenie to może być realizowane wyłącznie w trybie ambulatoryjnym w poradni ginekologiczno-położniczej. Jednak cytomammobusy pracują, a niektóre mają kontrakt na te świadczenia.
W grudniu 2010 r. NZOZ Ośrodek Diagnostyczny Chorób Nowotworowych Fundacji „SOS Życie”, od 7 lat wykonujący badania cytologiczne w mobilnym punkcie, otrzymał od Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ pismo, w którym Fundusz stwierdza, że placówka prowadzi „nielegalne udzielanie świadczeń zdrowotnych w zakresie realizacji programu profilaktyki raka szyjki macicy (...) w mammobusie, gdzie zgodnie z Księgą Rejestrową (...) zarejestrowano jedynie Pracownię Mammograficzną”.
– Z NZOZ Ośrodek Diagnostyczny Chorób Nowotworowych Fundacji „SOS Życie” w Mielcu mieliśmy podpisaną umowę na świadczenia programu profilaktyki raka szyjki macicy, ale wykonywanych w poradni ginekologiczno-położniczej w Mielcu przy ul. Tańskiego 2, a nie w mammobusie – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy podkarpackiego oddziału Fundusz.
Tymczasem, jak podkreśla, w trakcie kontroli pracowni mammograficznej znajdującej się w mammobusie w czerwcu 2010 r.stwierdzono, że jest tam pobierany materiał do przesiewowych badań cytologicznych z zakresu realizacji programu profilaktyki raka szyjki macicy.
Nie ma odrębnego kontraktowania
– Było to działanie nielegalne, ponieważ Rozporządzenie MZ z dnia 30 sierpnia 2009 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu programów zdrowotnych oraz odpowiednie Zarządzenie prezesa NFZ nr 57/2009/DSOZ stanowią, iż świadczenie to może być realizowane wyłącznie w trybie ambulatoryjnym w poradni ginekologiczno-położniczej, a nie w mammobusie – wyjaśnia Jakubowicz.
Potwierdza to treść pisma Jacka Paszkiewicza, prezesa NFZ do wiceministra Jakuba Szulca z 15 grudnia ub. r.: „Ze względów formalnych niezależnych od Funduszu nie ma możliwości odrębnego zakontraktowania świadczeń w cytomammobusie, chyba że organ rejestrowy zarejestruje taki pojazd jako mobilną poradnię ginekologiczno-położniczą."
Jak dodał w tym piśmie prezes NFZ, ,,ponieważ zgodnie ze stanowiskiem Ministra Zdrowia z dnia 12.05.2008, "nie ma możliwości zarejestrowania mammobusu jako oddzielnej komórki organizacyjnej zakładu opieki zdrowotnej” nie można również takiej mobilnej jednostki traktować jako odrębnego miejsca udzielania świadczeń u świadczeniodawcy, który posiada stacjonarną poradnię ginekologiczno-położniczą. (...) Wskazać także należy, iż rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 16 lipca 2004 r. w sprawie systemu resortowych kodów identyfikacyjnych dla zakładów opieki zdrowotnej oraz szczegółowych zasad ich nadawania (DzU Nr 170 poz. 1797 z późn. zm.) nie zawiera komórki odpowiadającej cytomammobusowi”.
GIS przyznaje: jest luka prawna
Jak informuje rzecznik podkarpackiego oddziału Funduszu, poradni ginekologiczno-położniczej w mammobusie nie można też zarejestrować, gdyż nie otrzyma ona stosownej opinii inspektora sanitarnego.
Opinii w tej sprawie zasięgała też Łucja Bielec, prezes Fundacji „SOS Życie”.
– Z pisma Głównego Inspektora Sanitarnego wynika, że nie ma przepisu regulującego normy dla mobilnego gabinetu, w którym przeprowadzane są badania cytologiczne. Służby sanitarne przyznają, że jest to luka prawna. Obowiązujące przepisy dotyczą jedynie stacjonarnych zakładów opieki zdrowotnej, realizujących świadczenia w zakresie ginekologii oraz mobilnych punktów realizujących badania mammograficzne – przekazuje nam Łucja Bielec.
Przeszkodą jest również to, że placówka mobilna nie ma adresu, który można by podać w dokumentach. Stąd konieczność kontraktowania badań wykonywanych w cytomamobusie poprzez placówkę stacjonarną.
– Tak było do 7 lat. Nasz cytommamobus był pierwszym takim punktem w Polsce, na nim wzorowano organizację i pracę kolejnych. Działania naszego ośrodka były jawne. Fundusz wiedział, że od wielu jeździmy po całym województwie podkarpackim, by badać kobiety. Jeśli o kilkaset procent wzrastała liczba pacjentek pochodzących z bieszczadzkich miasteczek i wsi, którym wykonano skrynnigowe badanie cytologiczne, to nie dlatego, że zaczęły one masowo przyjeżdżać na cytologię do Mielca – podkreśla Bielec.
NZOZ Ośrodek Diagnostyczny Chorób Nowotworowych Fundacji „SOS Życie” złożył do Prezesa NFZ zażalenie na działanie Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
Cytomammobusy kupił też resort
Tymczasem cytomammobus mieleckiej niepublicznej placówki ochrony zdrowia to nie jedyna taka jednostka w Polsce. W 2008 r. Ministerstwo Zdrowia w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych rozdysponowało ok. 9 mln zł na zakup cytomammobusów. Dofinansowanie otrzymały m.in. Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej (1,8 mln zł) oraz Świętokrzyskie Centrum Onkologii (2,5 mln zł).
W województwie mazowieckim pracuje cytomammobus Centrum Onkologii Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie, zakupiony dzięki wspólnemu wysiłkowi Centrum, Samorządu Województwa Mazowieckiego oraz Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych.
Wymienione powyżej cytomammobusy to wielkie 14-metrowe kontenery na kółkach, które zapewniają możliwość równoczesnego wykonania mammografii i badań cytologicznych. Na ścianach pojazdów widnieją: logo NFZ, nazwy publicznych lecznic do których należą, logo oraz nazwa ministerialnego „Populacyjnego Programu Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy”. Na stronach internetowych placówek można znaleźć harmonogram wyjazdów cytomamobusów wraz ze wskazaniami dla kogo przeznaczone jest badanie cytologiczne
Co na to oddziały NFZ, na których terenie pracują cytomammobusy? Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ, podobnie jak podkarpacki, wyjaśnia, że nie może zakontraktować badań cytologicznych realizowanych w mobilnych punktach, gdyż zabraniają tego przepisy.
A tam wolno
Natomiast z odpowiedzi rzecznik prasowej Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ wynika, że jednak zakontraktowano badania cytologiczne w cytomammobusie. „W złożonej ofercie ww. świadczeniodawca, jako miejsce udzielania świadczeń w ww. zakresie wskazał: Ośrodek Profilaktyki Nowotworów i Promocji Zdrowia, z unikalnym kodem komórki organizacyjnej (...) tj. kodem dla Poradni badań przesiewowych narządu rodnego z gabinetem mobilnym (...)” – czytamy w piśmie rzecznik oddziału Funduszu, Małgorzaty Bartoszek.
Rzecznik świętokrzyskiego oddziału Funduszu na pytanie portalu rynekzdrowia.pl: „Czy Świętokrzyski Oddział Wojewódzki NFZ zakontraktował i finansuje badania cytologiczne, do których materiał jest pobierany w cytomammobusie należącym do Świętokrzyskiego Centrum Onkologii?”, odpowiada krótko: „ (...) mają zakontraktowane te świadczenia na 2011 rok.”
Centrala NFZ na razie odpowiedziała na nasze pytania dotyczące jednoznacznych zasad finansowania tego typu świadczenia. Deklarowano, że rozbieżności zostaną wyjaśnione. Czekamy też na odpowiedź Ministerstwa Zdrowia.
Na razie ustaliliśmy jedno: nie ma jasnych przepisów dopuszczających bądź zabraniających wykonywanie badań cytologicznych w mobilnych punktach. I drugie: faktem jest, że nawet Ministerstwo Zdrowia dofinansowało zakupy cytomammobusów, a w części oddziałów NFZ prowadzące badania cytologiczne mobilne gabinety zostały zakontraktowane. To chyba dobrze...
MZ odpowiada: cytologia może być zakontraktowana i realizowana w cytomammobusie
* Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia
* 18-01-2011 06:30
Podkarpacki oddział Funduszu odmówił zakontraktowania przesiewowych badań cytologicznych wykonywanych w cytomammobusie, twierdząc, że nie pozwalają na to przepisy. Resort zdrowia odpowiada: pozwalają.
Jak pisaliśmy na początku stycznia, NZOZ Ośrodek Diagnostyczny Chorób Nowotworowych Fundacji „SOS Życie”, od 7 lat wykonujący badania cytologiczne w mobilnym punkcie, otrzymał od Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ pismo, w którym Fundusz stwierdza, że placówka prowadzi „nielegalne udzielanie świadczeń zdrowotnych w zakresie realizacji programu profilaktyki raka szyjki macicy (...) w mammobusie”.
Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy podkarpackiego oddziału Funduszu, tłumacząc portalowi rynekzdrowia.pl skąd takie stanowisko, powoływał się na rozporządzenie MZ z dnia 30 sierpnia 2009 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu programów zdrowotnych oraz odpowiednie zarządzenie prezesa NFZ nr 57/2009/DSOZ stanowiące, iż świadczenie to może być realizowane wyłącznie w trybie ambulatoryjnym w poradni ginekologiczno-położniczej, a nie w mammobusie.
Resort odpowiada
Tymczasem w Polsce pracują cztery cytomammobusy należące do uznanych publicznych ośrodków onkologicznych. Trzy z nich mają zakontraktowane świadczenia cytologiczne. Jeden nie. Podobnie jak mielecki NZOZ. Zwróciliśmy się z pytaniem o te rozbieżności do Ministerstwa Zdrowia.
W piśmie do redakcji Rynku Zdrowia rzecznik resortu Piotr Olechno poinformował, że „Pobranie materiału do przesiewowego badania cytologicznego jest realizowane przez świadczeniodawcę w ramach porady zabiegowo-diagnostycznej w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej w zakresie położnictwa i ginekologii. Tym samym Fundusz może zawrzeć umowę z zakładem opieki zdrowotnej, który posiada komórki organizacyjne, zarejestrowane pod kodem resortowym odpowiadającym profilowi położnictwo i ginekologia. Powyższe oznacza, że badanie cytologiczne może być zakontraktowane i realizowane w cytomammobusie, o ile zostanie on zarejestrowany jako komórka organizacyjna w rejestrze zakładów opieki zdrowotnej”.
Dlatego Ministerstwo Zdrowia wystosowało zapytanie do Narodowego Funduszu Zdrowia o zasadność odmowy NFZ kontraktacji świadczeń w tym zakresie ze świadczeniodawcami z województw mazowieckiego i podkarpackiego.
Jedni badają, inni nie mogą
Jak przypomina rzecznik resortu, w Polsce funkcjonuje 5 cytomammobusów: w Centrum Onkologii w Warszawie, Centrum Onkologii w Bydgoszczy, Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej w Lublinie i Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach. Ponadto w województwie podkarpackim świadczenia cytologiczne w systemie mobilnym realizował Niepubliczny ZOZ Fundacji SOS Życie, posiadający również własny cytomammobus.
Podkreśla, że z informacji uzyskanych z Wojewódzkich Ośrodków Koordynujących wynika, iż świadczenia cytologiczne z możliwością ich realizacji w systemie mobilnym zostały zakontraktowane w województwie kujawsko-pomorskim, lubelskim i świętokrzyskim. Problem z zakontraktowaniem świadczeń mają Centrum Onkologii w Warszawie oraz wymieniony niepubliczny ZOZ.
NZOZ Ośrodek Diagnostyczny Chorób Nowotworowych Fundacji „SOS Życie” w Mielcu zakaz wykonywania wykonywania badań cytologicznych w cytomammobusie otrzymał 4 listopada 2010 r. Od tego czasu pojazd wyjeżdża na akcje, ale mieszkanki województwa podkarpackiego mogą wykonać w nim tylko badanie mammograficzne.
Dwóch tysięcy już nie przebadali
Biorąc pod uwagę, że badania cytologiczne w mobilnym punkcie mieleckiego ośrodka wykonuje w ciągu roku ok. 8 tys. kobiet, w ciągu trzech miesięcy nie przeprowadzono ich u prawie 2 tysięcy pań.
– Harmonogram wyjazdów cytomammobusu rozpisany jest na cały rok. Ten plan związany jest z systematycznością wykonywania badań profilaktycznych, z pewną ich powtarzalnością. Jeśli w styczniu byliśmy w jakiejś miejscowości, nieprędko tam wrócimy – mówi Łucja Bielec, prezes Fundacji.
Podkreśla też, że na liczbę 8 tysięcy pacjentek, które zdecydowały się na wykonanie w cytomammobusie profilaktycznego badania w kierunku wczesnego wykrywania raka szyjki macicy, trzeba było długo pracować.
– To bardzo często są pacjentki, które przyszły na mammografię, ale które zostały przez nas namówione na zrobienie sobie badania cytologicznego. Profilaktyka raka szyjki macicy nie jest tak popularna i medialna jak raka piersi, wiąże się też z pewną barierą wstydu. To niejednokrotnie są panie, które kilkanaście czy kilkadziesiąt lat nie były u ginekologa. Badanie ratuje im życie – podkreśla Bielec.
Akcja obywatelska
Mielecki ośrodek ma nadzieję, że tak jak cytomammobusy w województwach kujawsko-pomorskim, lubelskim i świętokrzyskim, ich mobilny punkt będzie mógł znowu wykonywać badania cytologiczne, jeżdżąc po całym województwie. Tymczasem złożył do prezesa NFZ zażalenie na działanie Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
W „obronie” cytomammobusu stanęły też kobiety. Mieleckie Forum Kobiet, Centrum Wolontariatu w Mielcu oraz Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych Starostwa Powiatowego w Mielcu rozpoczęły akcję obywatelską pod hasłem ,,Stop ograniczaniu dostępności badań”. Celem inicjatywy jest zbieranie głosów społecznego poparcia na rzecz dalszego realizowania badań cytologicznych w mammobusie Fundacji.
| 25.01.2011, 13:15 | Drukuj | Do góry | |
Cytologia wraca do mammobusu
Super Nowości z dn. 09-03-2011

Nowiny z dn. 10-03-2011

| 10.03.2011, 15:59 | Drukuj | Do góry | |
Media zawalczyły o sprawę kobiet. Skutecznie!
| 18.04.2011, 14:16 | Drukuj | Do góry | |
Trwa burza wokół tzw. audytu klinicznego

| 26.03.2009, 12:05 | Drukuj | Do góry | |
Sprawa odwołania od audytu nadal aktualna
Tematem zajęli się reporteży z redakcji TVN. >> ZOBACZ WIDEO
Kontrola jakości sprzętu, doświadczenia personelu i kompetencji lekarzy wypadły na bardzo dobrym poziomie. Dwie kontrole naszego ośrodka w 2007 i 2008 przeprowadził Wojewódzki Ośrodek Koordynujący program na zlecenie COK. Dodatkowym elementem kontroli miała być ocena zdjęć wykonywanych w pracowni.
Rocznie badamy ok 19 tysięcy kobiet. We wrześniu 2008 poproszono o przesłanie najlepszych zdjęć dwóch pacjentek. Wybraliśmy zdjęcia bieżące, ponieważ badania oddajemy każdej pacjentce. Nie dostaliśmy szansy na wybranie najlepszych w całym roku.
Od stycznia 2009 r. prowadzimy w tej sprawie korespondencję z Centralnym Ośrodkiem Koordynującym. Odmiówiono nam przesłania kopii protokołów z arkuszem ocen wystawianych wedle zapewnień kierownika COK przez trzech niezależnych specjalistów radiologów. Prosząc o dokumenty zawierające zasady i kryteria przeprowadzenia audytu otrzymujemy wydruki komputerowe bez żadnych cech dokumentu (pieczęć, podpis, data powstania, ew. zmiany).
Jesteśmy zaniepokojeni sytuacją, w której ośrodki wymieniane jako te, które nie zaliczyły tzw. audytu klinicznego są piętnowane przez media i COK. Naszym zdaniem wszelkie audyty powinny dązyć do poprawy jakości badań, a nie zmniejszaniu dostępności poprzez zamykanie pracowni mamograficznych. Subiektywna ocena kilku zdjęć mammograficznych w naszym uznaniu nie może ważyć o jakości żadnej placówki skryningowej.
Będziemy Państwa informować o dalszym rozwoju tej sprawy. Jednocześnie zaznaczamy, iż COK napisał do nas o rozpoczęciu audytu 2009 r., więc zaczęłismy już dobierać najlepsze zdjęcia, aby przesłać je, gdy będzie to konieczne.
| 27.03.2009, 15:52 | Drukuj | Do góry | |
Audyt na innych zasadach
Twardowski: audyt pracowni mammograficznych na nowych zasadach
LJ/ Rynek Zdrowia
2009-03-31 15:52:00
Na 2009 rok będzie rozpisany dodatkowy, 18 konkurs, w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. - Nie spodobał mi się sposób przeprowadzenia audytu pracowni mammograficznych - stwierdził wiceminister zdrowia, Marek Twardowski, podczas wtorkowej debaty Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej.
- Po zasięgnięciu opinii prawnej, postanowiliśmy, że będzie ogłoszony 18 konkurs na przeprowadzanie audytu pracowni mammograficznych, przez niezależnego audytora. Zwycięca konkursu uzgodni z resortem, jacy eksperci będą wykonywać audyt oraz w oparciu o jaką procedurę – dodał wiceminister.
Jego zdaniem, potwierdziły się niektóre zastrzeżenia względem realizacji niedawnego audytu.
- Na prośbę jednego z posłów przyjąłem osobę, która przedstawiła mi zastrzeżenia do audytu. Dokładne postępowanie potwierdziło wiele z tych zastrzeżeń. Myślę, że audytorzy powinni być niezależni i nie mogą sami siebie oceniać - kontynuował Marek Twardowski.
Nowo powołane komisje konkursowe będą korzystać z pomocy ekspertów. Ekspertami nie mogą być osoby, które biorą udział w konkursach (jak było do tej pory), ani osoby, które zasiadają w radzie ds. zwalczania chorób nowotworowych.
Wiceminister zwracając się do onkologów odniósł się również do faktu wysokich zarobków osób prowadzących szkolenia.
- Nie mogę przyjąć do wiadomości, że ktoś z tytułu prowadzenia programów szkoleniowych, zarobił w 2008 roku 28 tys. zł miesięcznie, niezależnie od swojej pracy zawodowej. Taka rzecz się w 2009 roku nie zdarzy - zapowiedział.
Nawiązując do niedawno przyjętego stanowiska przez minister zdrowia Ewę Kopacz w sprawie finansowania z budżetu państwa szczepień HPV, wiceminister zdrowia potwierdził to stanowisko:
- Mamy kalendarz szczepień obowiązkowych i zalecanych. Szczepienia HPV są w tej drugiej grupie i tam pozostaną. Dla mnie rzeczą bulwersującą było to, że niektóre autorytety medyczne przed kamerami ogłosiły, że to szczepienie jest w 100 proc. skuteczne, a brak szczepień w Polsce jest przyczyną dużej zapadalności i śmiertelności na raka szyjki macicy - mówił Twardowski, przypominając, że szczepionka jest na rynku dopiero od 3 lat, a jej skuteczność będzie można ocenić dopiero po 20-30 latach.
Dlatego resort będzie przede wszystkim promować badania cytologiczne, dzięki którym możliwa była poprawa wczesnej wykrywalności nowotworu szyjki macicy w innych krajach.
Wiceminister zapowiedział zmianę w sposobie powiadamiania pacjentów o badaniach: - Nie będzie tego robić NFZ, jak do tej pory, tylko wojewódzkie ośrodki koordynujące i świadczeniodawcy.
| 2.04.2009, 15:57 | Drukuj | Do góry | |
O nagrodzie w mediach
Mielecka fundacja SOS Życie nagrodzona złotym LIDEREM
Joanna Tarnowska
Wśród kilkudziesięciu stowarzyszeń i osób z całej Polski, które, na co dzień zajmują się promocją zdrowia i profilaktyką chorób, mielecka fundacja SOS Życie okazała się najlepsza.
Mielecka fundacja od 20 lat zajmuje się profilaktyką i wykrywaniem chorób kobiecych. Rokrocznie mammobus, który jeździ po całym Podkarpaciu bada tysiące kobiet pod kątem raka szyjki macicy i raka piersi.
Fundacja nie raz była nagradzana przez kapituły prestiżowych plebiscytów. Teraz do ściany dyplomów dołączył kolejny. W ubiegłym tygodniu na gali IV edycja prestiżowego Konkursu LIDERZY Ogólnopolskiego Systemu Ochrony Zdrowia mielecka placówka otrzymała złotego lidera.
– To duże wyróżnienie dla naszej placówki – mówi Łucja Bielec, prezes fundacji SOS Życie – Nasza fundacja dostała nagrodę głównie za działanie profilaktyczne, edukację młodzieży i kampanie społeczne, które prowadzimy na całym Podkarpaciu.
Zdaniem dr Christopha Sowady, członka kapituły nagrodzona organizacja jest przykładem instytucji działającej nie dla osiągnięcia krótkotrwałych korzyści, ale instytucji, która postawiła na długi okres, kiedy to zaufanie, a nie kolorowe reklamy stanowią podstawę sukcesu.
| 4.05.2010, 13:55 | Drukuj | Do góry | |
Gazeta Wyborcza ogłasza alarm
Alarm w sprawie badań mammograficznych
Anna Gorczyca
2010-04-27, ostatnia aktualizacja 2010-04-27 18:29
Podkarpacki oddział NFZ-etu podpisał tak niskie kontrakty na programy profilaktyczne, że część placówek już wykonała tyle badań, ile miała zrobić w ciągu całego roku.
Badaniami profilaktycznymi wykrywającymi raka piersi w regionie zajmuje się ponad 20 placówek. Choć minęły zaledwie cztery miesiące od początku roku, cześć placówek wykonała znaczną część kontraktów. - Trudno się dziwić skoro nakłady, zaplanowane na mammografię przez podkarpacki oddział NFZ, są w tym roku o 93 proc. mniejsze niż w roku ubiegłym - mówi Teresa Strączek, kierowniczka Wojewódzkiego Ośrodka Koordynacyjnego.
To przełożyło się na kontrakty. Największe cięcia spotkały mielecką Fundację SOS "Życie", która wykonuje badania, docierając mammobusem do najbardziej odległych miejsc w regionie. - W ubiegłym roku mieliśmy kontrakt na ponad 15 tys. badań, wykonaliśmy ponad 20 tys. Kontrakt na ten rok to tylko 1,9 tys. badań, czyli 9 proc. ubiegłorocznego kontraktu. Już w lutym wykonaliśmy te kontrakty. Za wykonane w ubiegłym roku ponadlimitowe badania, podkarpacki oddział NFZ-etu zapłacił nam w dwóch ratach dopiero w tym roku. Pieniędzy za ponadlimitowe badania, które zrobiliśmy w tym roku, jeszcze nie dostaliśmy. Na dodatek NFZ nie podpisał aneksu na nadwykonania - mówi Łucja Bielec, szefowa mieleckiej Fundacji SOS "Życie".
Dodaje: - W marcu napisaliśmy pismo do podkarpackiego oddziału NFZ-etu o zwiększenie limitu. Otrzymaliśmy odpowiedź, że w związku z trudną sytuacją finansową funduszu na razie nie ma o tym mowy. NZOZ, który prowadzi fundacja, musiał zaciągnąć kredyt bankowy na bieżącą działalność.
Fundacja złożyła w podkarpackim NFZ-ecie trzy wezwania do zapłaty za wykonane badania. - Jeśli to nie pomoże, będziemy walczyć w sądzie - zapowiada Łucja Bielec.
- To jest sytuacja wyjątkowa. W żadnym województwie kontrakty nie są tak niskie. Napisałem o tej sytuacji do Ministra Zdrowia i prezesa NFZ-etu i czekam na odpowiedź. Jedno jest pewne, na programy profilaktyczne nie ma limitów. Za każdą wykonaną mammografię czy cytologię fundusz musi zapłacić - stwierdza dr Jerzy Giermek, dyrektor Centralnego Ośrodka Koordynującego "Populacyjny program wczesnego wykrywania raka piersi".
Dyrektor podkarpackiego oddziału NFZ-etu Grażyna Hejda zapewnia, że szefowie ośrodków wykonujących badania nie mają powodu do niepokojów. - Mammografia na pewno nie będzie limitowana. Zapłacimy za wszystkie wykonane badania. Przyznaję, kontrakty na ten rok są dużo niższe niż w ubiegłym roku, ale gdy planowaliśmy budżet na ten program, robiliśmy to na podstawie rzeczywistego wykonania. Plany robiliśmy kilka miesięcy przed końcem roku, a tymczasem w ostatnich miesiącach liczba badań znacznie wzrosła. Dlatego są rozbieżności między liczbą badań wykonanych w ubiegłym roku a zaplanowanymi na rok bieżący - tłumaczy Grażyna Hejda. I dodaje: - Ponieważ comiesięczne aneksowanie do umów jest uciążliwą procedurą, umówiliśmy się ze świadczeniobiorcami, że co kwartał będziemy płacić za nadwykonania.
Czy takie wyjaśnienia uspokoją placówki wykonujące mammografię? - Jeśli NFZ nie podpisze z nami aneksu zwiększającego limit, to system, który generuje faktury, nie będzie mógł ich wystawić. Płatności dla naszego ośrodka są w ten sposób zablokowane od marca. Nawet gdyby NZF płacił nam comiesięczną wartość kontraktu, to przy tak zaniżonym kontrakcie oznacza to, że możemy wykonać zaledwie 106 badań miesięczne. A to, tak naprawdę, oznacza, że mammografia na Podkarpaciu jest limitowana. Żeby to się zmieniło, muszą zostać zmienione kontrakty - stwierdza Łucja Bielec.
Zapowiada jednak, że mimo tak trudnej sytuacji fundacja będzie nadal robić mammografię.
- Gdyby się nic nie zmieniło, to lata pracy poświęcone na przekonywanie kobiet z Podkarpacia do badań profilaktycznych, poszłyby na marne - uważa Teresa Strączek.
| 4.05.2010, 14:05 | Drukuj | Do góry | |
TVP informuje o problemach z profilaktyką na podkarpaciu
Zagrożone badania profilaktyczne
![]()
Pieniądze, które przeznaczył na ten cel NFZ - praktycznie już się wyczerpały. Ośrodki, które robią na przykład mammografię i nie chcą odmawiać pacjentkom- zaczynają mieć poważne problemy finansowe. Problemem jest także zniechęcenie pacjentek, które rezygnują z profilaktyki.
Beata Wolańska
Rzeszowski MAZMED rok temu wykonał ponad 4 tysiące profilaktycznych mammografii. W tym kontrakt zakłada, że będzie ich o ponad tysiąc mniej. Ośrodek Diagnostyki Chorób Nowotworowych w Mielcu już teraz czeka na 240 tysięcy złotych za badania wykonane w marcu i kwietniu. Przyczyna: rok temu w ośrodku i jedynym na Podkarpaciu mammobusie wykonano w sumie ponad 20 tysięcy badań. Tegoroczny kontrakt obejmuje ich tylko 1300. Jak przekonuje fundusz, wielkość kontraktów oparto na analizach ubiegłorocznych umów. Tyle że w przypadku mieleckiego ośrodka to absurdalne, bo w ubiegłym roku co miesiąc wykonywano tu około 1500 mammografii. Ośrodki diagnostyczne wspólnie walczą o dodatkowe pieniądze. Tym bardziej że program profilaktyki raka piersi działa coraz lepiej. Co znaczy, że coraz więcej kobiet robi profilaktyczne mammografie. Co teraz- nie wiadomo.
Jerzy Mazurek, Ośrodek Diagnostyki Chorób Piersi MazMed w Rzeszowie:
- Osiągnęliśmy w tej chwili sytuację, że kobiety zgłaszają się już nawet bez zaproszeń. Jeśli będą odsyłane, to będzie zabójstwo dla całej idei badań.
Tak samo uważają pracownicy koordynującego działanie programu ośrodka, który wysyła co tydzień prawie 4 tysiące zaproszeń na badania.
Skąd wzięły się problemy ? NFZ tłumaczy to ogólnie mniejszym budżetem. Ale zapewnia, że będzie lepiej. Problem w tym, że nie wszystkie ośrodki stać na robienie badań na kredyt i czekanie na pieniądze nawet kilka miesięcy.
Tu można zobaczyć materiał z TVP Rezszów
Źródło: TVP Rezszów
| 4.05.2010, 14:38 | Drukuj | Do góry | |
Nasza kampania w TVP Rzeszów
"Miej to z głowy"
Kolejny apel kierujemy do pań, które mimo imiennych zaproszeń nie wykonują darmowych cytologii. I nie muszę chyba dodawać, że dla wielu kobiet takie badanie to kwestia życia lub śmierci.
Beata Wolańska
![]() |
||||
| Takie badanie może uratować życie. | ||||
|
|
||||
Bo pozwala wykryć raka szyjki macicy. W Mielcu ruszyła właśnie kampania społeczna "Zrób badanie. Miej to z głowy".
Cytologia może uratować życie. I nie ma w tym żadnej przesady. Jeśli pobrane specjalnymi szczoteczkami komórki śluzówki macicy obejrzy pod mikroskopem specjalista to jest w stanie zobaczyć zmiany nowotworowe nawet kilka lat przed pojawieniem się pierwszych objawów choroby. W takiej fazie raka jest niemal pewne, że wszystko będzie dobrze. Wiesława Wójcik z Mielca doskonale to wie. Dlatego bada się systematycznie.
Niestety nie wszyscy tak postępuja. Ośrodek diagnostyki chorób nowotworowych w Mielcu wysyła miesięcznie tysiące imiennych zaproszeń na cytologię. Odpowiada na nie kilka, góra kilkanaście kobiet dziennie. Mimo że badanie jest bezbolesne i bezpłatne bo dla pań w wieku od 25 do 59 lat finansowane przez NFZ. Teraz będą o tym przypominać setki plakatów, które właśnie rozwieszane są na wszystkich mieleckich osiedlach. Na słupach i tablicach ogłoszeniowych, ale też klatkach bloków. Choć akcja dopiero się rozpoczęła już budzi duże zainteresowanie. A plakaty i billboardy to jeszcze nie koniec. Każda kobieta która zgłosi się na badania dostanie kieszonkowe lusterko i kalendarz.
W Lubaczowie gdzie rok temu co dziesiąta badana wygrywała 50 złotych, do cytomammobusu codziennie zgłaszało się około 100 pań na ponad 200 zaproszonych. Średnio na Podkarpaciu na cytologię zgłasza się zaledwie co 6 kobieta.
BKlecz
| 24.04.2009, 11:55 | Drukuj | Do góry | |
Mammobusy nie pojadą do wielu powiatów na Podkarpaciu
Profilaktyczne badania dla kobiet
17:49, 13.01.2012
Zakończone negocjacje i podpisane kontrakty. Tak wygląda w tym roku sytuacja z profilaktycznymi badaniami dla kobiet, które pozwalają wykryć raka piersi i szyjki macicy. Wiadomo już na pewno, że tylko darmowe mammografie będzie wykonywać 21 pracowni stacjonarnych i osiem mammobusów. I choć szczególnie ta ostatnia liczba wydaje się imponująca to ośrodek, który koordynuje takie badania uważa, że to ciągle za mało. Tym bardziej, że do wielu powiatów wcale nie dojadą. Przynajmniej na razie.
W ciągu zaledwie kilku lat głównie dzięki programowi darmowych badań w tej dziedzinie dokonał się ogromny postęp. W ubiegłym roku na badania mammograficzne zgłaszała się niemal co druga zaproszona kobieta. To zasługa między innymi tego mieleckiego ośrodka. Tylko w ubiegłym roku wykonał on prawie 17 tysięcy mammografii. W tym ok. 14 tysięcy w jedynym na Podkarpaciu cytomammobusie. W tym roku ta przychodnia na kółkach na pewno nie przebada tylu kobiet. Bo może pojechać tylko do 10 powiatów.
Zdaniem pracowników ośrodka, który od kilku lat koordynuje takie badania to nieporozumienie. Wiele kobiet decydowało się na nie tylko dlatego, że mogły się zbadać w mammobusie bez dodatkowych kosztów i tracenia czasu na dojazd do stacjonarnego ośrodka.
Supernowoczesny kupiony za unijne pieniądze mammobus będzie stał tak jak teraz stoi na parkingu przed mieleckim ośrodkiem. A mieszkanki na przykład powiatu lubaczowskiego gdzie najwięcej pań przekonało się do programu będą musiały szukać badań gdzie indziej.
Już teraz w tej sprawie interweniował między innymi starosta lubaczowski. Jak napisał w liście skierowanym do NFZ-tu to poważne zagrożenie dla zdrowia i życia kobiet.
"Powiat Lubaczowski należy do tych powiatów gdzie z uwagi na ubóstwo w większości kobiety nie zgłoszą się do innych ośrodków na badania jedyną szansą jest dojazd mammobusu do miejsca ich zamieszkania."
NFZ twierdzi, że sprawa nie jest zamknięta. Jeśli liczba zgłaszających się kobiet rzeczywiście spadnie to ogłosi nowe konkursy. Pytanie tylko jak szybko będzie można stwierdzić, że liczba zgłaszających się kobiet gwałtownie spadła. A jeśli do tego dodać że konkursowa procedura trwa 2-3 miesiące to czy można tak długo czekać gdy lekarze powtarzają, że im szybciej wykryty zostanie nowotwór tym większa jest szansa na jego skuteczne leczenie.
Beata Wolańska
| 17.01.2012, 14:28 | Drukuj | Do góry | |
Cytologia wstrzymana - alarmują NOWINY
Joanna Tarnowska
Z badań cytologicznych korzystało tysiące kobiet, gros takich, które z różnych powodów nie odważyły się pójść do ginekologa. - Badania były przeprowadzane nielegalnie, bez zezwolenia – stwierdził Podkarpacki Oddział NFZ.
Mimo to przez sześć lat podkarpacki NFZ dopłacał do funkcjonowania mobilnego ośrodka, w którym wykonywano badania profilaktyczne kobietom z całego regionu.
Pracownicy Podkarpackiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia skontrolowali Fundację SOS Życie z Mielca, właściciela cytomammobusu. Efekt? Wydali zakaz robienia w nim badań cytologicznych. Zdaniem urzędników, mogą być one przeprowadzane wyłącznie w gabinecie ginekologicznym, i tylko przez lekarza.
Zakaz NFZ dla dobra pacjenta?
- Fundacja SOS Życie nigdy nie miała zgody na przeprowadzanie badań cytologicznych w mobilnym ośrodku – twierdzi Marek Jakubowicz, rzecznik Podkarpackiego Oddziału NFZ w Rzeszowie. – Mogła je wykonywać tylko w swoim stacjonarnym oddziale przy ul. Tańskiego.
W decyzji o wstrzymaniu badań w cytomammobusie czytamy: "Mając na uwadze zagrożenie dla pacjentów, jakie wynika z faktu nielegalnego udzielenia świadczeń w zakresie realizacji programu profilaktyki raka szyjki macicy.”
- To bzdura. Wszystko jest robione zgodnie z wszelkimi zasadami bezpieczeństwa i higieny pacjentek. Używany jednorazowych przyrządów i preparatów do pobierania próbek. Nagle okazuje się, że przy badaniu musi być lekarz, a nie jak do tej pory położna z certyfikatem – denerwuje się Łucja Bielec, prezes Fundacji SOS Życie.
Kobiety już nie robią badań
Nagła decyzją funduszu o zakazie robienia badań dziwi tym bardziej, że były one wykonywane w cytomammobusie przez 6 lat, w ramach umowy z NFZ.
- Czyżby fundusz nie wiedział, za co płaci? – pytamy jego rzecznika NFZ.
- Zatajono przed funduszem tak długi czas robienia badań w cytomammobusie. Robiono je nielegalnie, pod szyldem Ośrodka Chorób Nowotworowych Fundacji SOS Życie w Mielcu – twierdzi Jakubowicz.
- Pod koniec każdego roku sporządzamy raport, w którym wyszczególniamy każdy powiat. Logiczne jest, że kobiety z Jasła czy Krosna nie przyjeżdżają do Mielca na badania, tylko my robimy je u nich, na miejscu – ripostuje Bielec.
Na nic wzajemne obwinianie. Fakty są takie, w mobilnym ośrodku od kilku tygodni nie przeprowadza się badań cytologicznych, mimo że zainteresowanie kobiet jest ogromne. Na 34 tys. badań cytologicznych wykonanych w tym roku na Podkarpaciu, 4150 przeprowadzono w cytomammobusie.
- Obawiam się, że odebranie fundacji prawa wykonywania cytologii w cytomammobusie może obniżyć wykrywalność zmian nowotworowych w województwie. W jakim stopniu, trudno wyrokować – mówi Anna Świeca z Wojewódzkiego Ośrodka Koordynujący Populacyjny Program Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy w Rzeszowie.
Decyzję NFZ krytykują pacjentki.
– To jakiś absurd, zabierać coś, co przynosiło same korzyści. Wymaz pobierały położne, co nie było takie wstydliwe. Poza tym dla wielu kobiet z okolicznych wsi było to duże udogodnienie i mobilizacja by się przebadać - mówi Ewa Wiecek z Mielca.
W innych też już nie można
W Polsce są jeszcze cztery takie mobilne ośrodki profilaktyczne - w Warszawie, Lublinie, Kielcach i Bydgoszczy. Ich właścicielami są miejscowe centra onkologiczne. Niestety, po decyzji podkarpackiego NFZ i tam zakazano robienia cytologii.
– Sami dokładnie nie wiemy, dlaczego taka decyzja została podjęta. Ograniczenie badań w cytomammobusach nie jest dobre. One docierają do różnych zakątków naszego kraju. Wiadomo, że istnieje wiele powodów, dla których kobiety nie idą lekarza ani do położnej na badanie - mówi Marta Czernik, kierownik biura ds. realizacji badań przesiewowych w Centrum Onkologii – Instytut w Warszawie.


| 14.12.2010, 12:55 | Drukuj | Do góry | |
O programie edukacyjnym w Nowinach
Szczegóły w artykule.

| 26.08.2009, 09:06 | Drukuj | Do góry | |
Cytomammobus w Sanoku

| 22.09.2009, 10:44 | Drukuj | Do góry | |
O programie edukacyjnym w TVP Rzeszów
Profilaktyka raka piersi
Zamiast standardowych lekcji w szkole - nauka samokontroli piersi oraz spotkania z onkologiem i kobietami, które mają za sobą wygraną walkę z rakiem.
Beata Wolańska
Tak przez cały październik - troski o swoje zdrowie będą uczyć się nastolatki z Mielca, Kolbuszowej i Weryni. Kampania Społeczna "Uratuj kobietę" ma je przekonać że trzeba się badać niezależnie od wieku. Pomogą w tym uliczne bilboardy oraz audycje w regionalnych mediach - także w Telewizji Rzeszów.
Rok temu podobne zajęcia prowadzone w mieleckich liceach okazały się strzałem w dziesiątkę. W tej kampanii. chodzi o to, aby nastolatki nie bały się raka a badania piersi traktowały jako coś naturalnego.
Kinga Bielec
koordynator kampanii "Uratuj kobietę"
- Chcemy złamać bariery, przekonać je, że piersi nie muszą się kojarzyć tylko i wyłącznie z seksualnością, chcamy żeby badanie piersi stało się naturalną częścią zdrowego stylu życia.
Pomysł mieleckiej fundacji wsparły szkoły. Dzięki temu zajęcia znalazły się w planie lekcji na październik. Obejmie prawie 2 tysiące nastolatek.
Co roku na Podkarpaciu stwierdza się ponad 500 nowych zachorowań na raka piersi. Co trzeciej pacjentki nie udaje się uratować. W większości przypadków przyczyną jest zbyt późne wykrycie choroby.
Ściągnij VIDEO
| 2.10.2009, 11:38 | Drukuj | Do góry | |

| 2.11.2009, 10:20 | Drukuj | Do góry | |
TVP Rzeszów o kryzysie
Cytomammobus zagrożony postojememisja: niedziela, 21 marca 2010 |
|
Życie bardzo często ratują też badania profilaktyczne. Niestety prowadzący je cytomammobus z Mielca jedyny taki na Podkarpaciu zagrożony jest bezterminowym postojem. Przychodnia na kółkach warta ponad milion złotych lada dzień w ogóle przestanie jeździć od powiatu do powiatu, bo brakuje pieniędzy na badania. Kontrakt podpisany przez ośrodek diagnostyki chorób nowotworowych, do którego należy mammobus jest tak niski, że według szefowej placówki pieniędzy wystarczy najwyżej do marca. |
|
|
| bparde |
| 24.02.2010, 17:36 | Drukuj | Do góry | |
Badania w Stalowej Woli

| 2.03.2010, 11:41 | Drukuj | Do góry | |
Chwila dla Ciebie - Żyję dzięki temu busowi
| 27.06.2011, 14:43 | Drukuj | Do góry | |
Do Tarnobrzega i Stalowej Woli mammobus nie przyjedzie
TVP Rzeszów poinformowała jako pierwsza w Aktualnościach z 13 stycznia 2012r.
19 stycznia 2012r. na antenie Polskiego Radia Rzeszów Łucja Bielec dyskutowała z pracownikami Narodowego Funduszu Zdrowia o problemach systemowych w realizacji programów profilaktycznych. Podczas rozmowy okazało się, że dzień wcześniej Podkarpacki Oddział Wojewódzki NFZ ogłosił konkurs na cztery powiaty: lubaczowski, leżajski, niżański i przemyski.
W wydaniu "AKtualności" z 25 stycznia TVP Rzeszów poinformowała o tym fakcie, a na stronach internetowych telewizji ukazała się informacja następującej treści:
Dodatkowy konkurs na mammografię
17:30, 25.01.2012
Podkarpacki NFZ ogłosił dodatkowy konkurs na przeprowadzenie badań mammograficznych dla powiatów leżajskiego, lubaczowskiego, niżańskiego i przemyskiego. Ich mieszkanki nie mają możliwości skorzystania z ośrodków stacjonarnych i dlatego przyjedzie do nich mammobus. W tej informacji nie byłoby nic zaskakujacego gdyby nie to że jeszcze niespełna dwa tygodnie temu fundusz przekonywał że takiej potrzeby nie ma. I że dodatkowy konkurs zostanie ogłoszony dopiero wtedy gdy okaże się, że liczba zgłaszających się na badania w tych powiatach gwałtownie spadła.
Dzięki programowi darmowych badań w ubiegłym roku na zrobienie profilaktycznej mammografii na Podkarpaciu zdecydowało się prawie 50 tysięcy kobiet. Ponad jedna trzecia w mammobusie. To dzięki temu jest możliwość wykonania mammografii bez płacenia za bilet i tracenia czasu na dojazd do stacjonarnych ośrodków tzw. „zgłaszalność” ale też świadomość kobiet ciągle rośnie.
Teresa Strączek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Koordynującego Program Profilaktyki Raka Piersi
-”Jeszcze niedawno wywoływało to ironiczny uśmiech a teraz jest wstydem takich badań nie zrobić. To dzięki temu, że przyjeżdża mammobus.”
Mimo takich opinii Podkarpacki NFZ początkowo zdecydował, że mammobusy w tym jedyny na Podkarpaciu cytomammobus, który oprócz mammografii wykonuje badania cytologiczne, mogą pojechać tylko do 10 powiatów.
Marek Jakubowicz, Podkarpacki Oddział NFZ
-”Podpisaliśmy umowy tylko w tych powiatach gdzie nie ma ośrodków stacjonarnych i gdzie „zgłaszalność” była najmniejsza.”
Dopiero po interwencjach samorządowców między innymi z Lubaczowa, gdzie nie ma stacjonarnej pracowni mammograficznej a mimo to w ubiegłym roku „zgłaszalność” była najwyższa w całym województwie ogłoszono nowy konkurs. Dla czterech powiatów: lubaczowskiego właśnie, niżańskiego, leżajskiego i przemyskiego. Zdaniem szefowej ośrodka, który koordynuje takie badania w całym województwie to bardzo dobra informacja.
Teresa Strączek -”Jeśli jednostki mobilne jadą do odległych powiatów to to jest wielka szansa dla tych kobiet, które często chodzą z rakiem o tym nawet nie wiedzą.”
Cieszy się też szefowa mieleckiego Ośrodka Diagnostyki Chorób Nowotworowych, który wykonuje aż 1/3 wszystkich profilaktycznych mammografii w tym większość w cytomammobusie. Ale jej zdaniem to nieporozumienie, że co roku są z tym problemy.
Od 2005 roku w Polsce działa Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych. Na jego realizację w tym także na profilaktyczne badania co roku w budżecie państwa zarezerwowanych jest 250 milionów złotych. Mimo to Podkarpacki NFZ co roku ma problemy z ich finansowaniem.
Beata Wolańska
2 lutego na antenie Radia Leliwa Łucja Bielec informowała, że cytomammobus nie przyjedzie na teren powiatów stalowolskiego i tarnobrzeskiego, ponieważ Fundacja SOS Życie nie ma kontraktu pozwalającego przebadać kobiety z tych terenów.
W dzisiejszym wydaniu dziennika Echo Dnia ukazał się artykuł dotyczący terenu powiatów stalowolskiego oraz tarnobrzeskiego. Artykuł jest dostępny w wersji on-line w serwisie internetowym www.echodnia.eu
| 6.02.2012, 15:16 | Drukuj | Do góry | |













