Alarm w sprawie badań mammograficznych
Anna Gorczyca
2010-04-27, ostatnia aktualizacja 2010-04-27 18:29
Podkarpacki oddział NFZ-etu podpisał tak niskie kontrakty na programy profilaktyczne, że część placówek już wykonała tyle badań, ile miała zrobić w ciągu całego roku.
Badaniami profilaktycznymi wykrywającymi raka piersi w regionie zajmuje się ponad 20 placówek. Choć minęły zaledwie cztery miesiące od początku roku, cześć placówek wykonała znaczną część kontraktów. - Trudno się dziwić skoro nakłady, zaplanowane na mammografię przez podkarpacki oddział NFZ, są w tym roku o 93 proc. mniejsze niż w roku ubiegłym - mówi Teresa Strączek, kierowniczka Wojewódzkiego Ośrodka Koordynacyjnego.
To przełożyło się na kontrakty. Największe cięcia spotkały mielecką Fundację SOS "Życie", która wykonuje badania, docierając mammobusem do najbardziej odległych miejsc w regionie. - W ubiegłym roku mieliśmy kontrakt na ponad 15 tys. badań, wykonaliśmy ponad 20 tys. Kontrakt na ten rok to tylko 1,9 tys. badań, czyli 9 proc. ubiegłorocznego kontraktu. Już w lutym wykonaliśmy te kontrakty. Za wykonane w ubiegłym roku ponadlimitowe badania, podkarpacki oddział NFZ-etu zapłacił nam w dwóch ratach dopiero w tym roku. Pieniędzy za ponadlimitowe badania, które zrobiliśmy w tym roku, jeszcze nie dostaliśmy. Na dodatek NFZ nie podpisał aneksu na nadwykonania - mówi Łucja Bielec, szefowa mieleckiej Fundacji SOS "Życie".
Dodaje: - W marcu napisaliśmy pismo do podkarpackiego oddziału NFZ-etu o zwiększenie limitu. Otrzymaliśmy odpowiedź, że w związku z trudną sytuacją finansową funduszu na razie nie ma o tym mowy. NZOZ, który prowadzi fundacja, musiał zaciągnąć kredyt bankowy na bieżącą działalność.
Fundacja złożyła w podkarpackim NFZ-ecie trzy wezwania do zapłaty za wykonane badania. - Jeśli to nie pomoże, będziemy walczyć w sądzie - zapowiada Łucja Bielec.
- To jest sytuacja wyjątkowa. W żadnym województwie kontrakty nie są tak niskie. Napisałem o tej sytuacji do Ministra Zdrowia i prezesa NFZ-etu i czekam na odpowiedź. Jedno jest pewne, na programy profilaktyczne nie ma limitów. Za każdą wykonaną mammografię czy cytologię fundusz musi zapłacić - stwierdza dr Jerzy Giermek, dyrektor Centralnego Ośrodka Koordynującego "Populacyjny program wczesnego wykrywania raka piersi".
Dyrektor podkarpackiego oddziału NFZ-etu Grażyna Hejda zapewnia, że szefowie ośrodków wykonujących badania nie mają powodu do niepokojów. - Mammografia na pewno nie będzie limitowana. Zapłacimy za wszystkie wykonane badania. Przyznaję, kontrakty na ten rok są dużo niższe niż w ubiegłym roku, ale gdy planowaliśmy budżet na ten program, robiliśmy to na podstawie rzeczywistego wykonania. Plany robiliśmy kilka miesięcy przed końcem roku, a tymczasem w ostatnich miesiącach liczba badań znacznie wzrosła. Dlatego są rozbieżności między liczbą badań wykonanych w ubiegłym roku a zaplanowanymi na rok bieżący - tłumaczy Grażyna Hejda. I dodaje: - Ponieważ comiesięczne aneksowanie do umów jest uciążliwą procedurą, umówiliśmy się ze świadczeniobiorcami, że co kwartał będziemy płacić za nadwykonania.
Czy takie wyjaśnienia uspokoją placówki wykonujące mammografię? - Jeśli NFZ nie podpisze z nami aneksu zwiększającego limit, to system, który generuje faktury, nie będzie mógł ich wystawić. Płatności dla naszego ośrodka są w ten sposób zablokowane od marca. Nawet gdyby NZF płacił nam comiesięczną wartość kontraktu, to przy tak zaniżonym kontrakcie oznacza to, że możemy wykonać zaledwie 106 badań miesięczne. A to, tak naprawdę, oznacza, że mammografia na Podkarpaciu jest limitowana. Żeby to się zmieniło, muszą zostać zmienione kontrakty - stwierdza Łucja Bielec.
Zapowiada jednak, że mimo tak trudnej sytuacji fundacja będzie nadal robić mammografię.
- Gdyby się nic nie zmieniło, to lata pracy poświęcone na przekonywanie kobiet z Podkarpacia do badań profilaktycznych, poszłyby na marne - uważa Teresa Strączek.
| 4.05.2010, 14:05 | Drukuj | Do góry | |








